Modne Miejsce: FU-KU

AnnaAmelia Filewicz | Październik 30, 2017

Historia FU-KU zaczyna się w 2011 roku. To jeden z pierwszych polskich concept storów, który do dziś jest zgodny z ideą slow fashion. Witryny flagowego butiku we wrocławskim Sky Tower projektują polscy ilustratorzy mody, m.in. Anna Halarewicz, Elena Ciuprina czy Mateusz Suda. Na miejscu organizowane są sezonowe pokazy mody z lokalnymi artystami, spotkania z projektantami i twórcze warsztaty. Z Lindą Parys, siłą napędową projektu, rozmawia AnnaAmelia Filewicz.

 

Slow fashion, fast shopping = FU-KU

 

FU-KU powstało 6 lat temu. Dla mnie to jeden z ostatnich momentów przed wielkim BUM, kiedy butiki z modą od polskich projektantów i marek stały się codziennością. Cofnijmy się do tych czasów, dlaczego akurat ten kierunek?

Tutaj nie zaskoczę chyba nikogo. Od zawsze interesowałam się modą – pasja wyszła już z tworzenia ubranek dla lalek. Nigdy jednak nie zależało mi na samym szyciu. Bardziej na fotografii. Stąd też pomysł, by połączyć studio fotograficzne z concept storem, przestrzenią zrzeszającą polskich artystów i miejscem wymiany myśli.

W 2011 roku polski rynek mody był zdecydowanie mniejszy niż teraz. Mniejsza była także różnorodność projektantów. Wtedy wszystko powoli budziło się do życia. Pamiętam, jak poszukiwałyśmy projektantów z Wrocławia do współpracy przy otwarciu FU-KU. Każdy z nich dopiero zaczynał karierę… – Linda Parys

Jakie zmiany zaobserwowałaś w polskiej modzie od tego momentu?

Przede wszystkim wzrosła świadomości ludzi. 6 lat temu, idąc na wywiad do radia, musiałam zacząć od opowieści, czym jest concept store i o co w ogóle chodzi z tą polską modą. Wtedy jej odbiorcami było naprawdę wąskie grono indywidualistów. Dla przeciętnego człowieka stanowiła ekskluzywną i mało dostępną sferę w alternatywnym klimacie. Wielu ludzi obawiało się, że tych ubrań nie da się nosić na co dzień. Traf chciał, że obecnie jest chlebem powszednim nie tylko dla koneserów z branży. W większych polskich miastach powstają nawet zagłębia (tzw. dzielnice albo ulice handlowe), które właśnie ze slow fashion się kojarzą.

Wraz ze wzrostem świadomości ludzi co do samej mody, poszerza się wiedza w temacie slow fashion i trendów, które się z nią wiążą, m.in. odejścia od nadmiernego konsumpcjonizmu na poczet tworzenia garderoby kapsułowej z dobrej jakości ubrań. Szukamy rzeczy autorskich, niepowtarzalnych i wyprodukowanych na lokalnym gruncie. W ostatnim czasie (wreszcie) przestaliśmy kojarzyć polskich projektantów z szarą dresówką. Staliśmy się odważniejsi, odważnej poszukujemy własnego stylu.

Z biznesowego punktu widzenia największa zmiana to oczywiście ogromny rozwój i różnorodność projektantów działających na terenie kraju, a co za tym idzie – ich konkurencyjność. Jeszcze kilka lat temu polskich twórców mody było stosunkowo niewielu. Większość zajmowała się typowym rękodziełem. Dziś można otwarcie przyznać, że to środowisko się nieustannie profesjonalizuje. Nie tylko poprzez nabieranie doświadczenia, ale też szkolenia, studia czy aktywne uczestnictwo w specjalnych programach edukacyjnych.

FU-KU to zdecydowanie więcej niż sklep. Obserwuję Wasze działania od dawna, dla mnie jest czymś w rodzaju nowoczesnej śmietanki towarzyskiej Wrocławia. Nowoczesnej, bo utrzymanej w klimacie slow i NIEzamkniętej na nowych członków. Jest jeszcze coś, co Was wyróżnia na tle konkurencji?

Od samego początku FU-KU przyświecała idea połączenia autorskiego butiku z CZYMŚ więcej. To COŚ, to przede wszystkim studio fotograficzne (z wykształcenia i pasji jestem fotografem), ale także przestrzeń wymiany myśli. Stąd cykliczne spotkania z projektantami. Zarówno te na żywo, jak i online (prowadzimy cykl z wywiadami pt. Projektant Tygodnia). Organizujemy również pokazy mody, ponieważ chcemy, by nasi klienci poznali ludzi, którzy kryją się za ich ulubionymi ubraniami.

FU-KU założyłam będąc jeszcze na studiach, więc rozwijało się i dojrzewało wraz ze mną. A ja wraz z nim. Stąd kolejna rzecz, która nas odróżnia od innych concept store’ów – miks wszystkich moich pasji w jednym. Zdecydowałam się więc na „przedłużenie” butiku stacjonarnego. Tak powstał pierwszy polski mobilny showroom, czyli FU-KU Fashion Truck

Czym się kierujesz w doborze asortymentu?

Na pewno pierwszym krokiem jest przesłanie do nas zapytania wraz z adresem swojej strony www, linkami do profili w social media i opisem marki. Mocno kibicujemy każdemu projektantowi, nie mamy natomiast nieograniczonej przestrzeni w butiku stacjonarnym, więc na ten moment chcemy ich dywersyfikować na dwie grupy: obecnych online i stacjonarnie oraz tych wystawiających się wyłącznie w sklepie internetowym. Naszym głównym wyznacznikiem są potrzeby klientów – to oni pytają o konkretnych projektantów, których kocha później połowa mieszkańców Wrocławia!

Nie zamykamy swoich drzwi przed nikim. Jesteśmy otwarci na nowych, debiutujących projektantów polskiej mody

Opowiedz nieco więcej o FU-KU Fashion Truck – czy jest całoroczny, co można w nim kupić i skąd inspiracja?

FU-KU Fashion Truck, podróżując po Polsce, promuje autorską modę i design, wpisując się przy okazji w wakacyjne wspomnienia osób, które spotyka na swojej drodze. Warto zaznaczyć, że to nie tylko butik na kołach, ale przede wszystkim przestrzeń do chilloutu i rozmów. FU-KU Fashion Truck szerzy zatem tę ideę, wspierając polską, autorską modę opartą za zasadach fair trade, ale nie przez trudne wykłady z akademickiej ławy, tylko przez spotkania z inspirującymi ludźmi w ciekawych i zawsze dobrze się kojarzących, wakacyjnych miejscówkach.

Zobacz co ciekawego mamy dla Ciebie w Sklepie