Marka Tygodnia: Mamalaba

AnnaAmelia Filewicz | Kwiecień 2, 2018

Mamalaba to młoda polska marka specjalizująca się w sukienkach porodowych i peniuarach ciążowych dla kobiet, które dbają o siebie na każdym poziomie życia. Jej trzonem są Aneta i Monika – połączone przyjaźnią, pasją i pracą. Opowiedziały nam o swoim pomyśle na biznes i reakcji Polek na funkcjonalną modę.

 

Mamalaba to sukienki porodowe i peniuary ciążowe dedykowane kobietom, które przywiązują wagę do swojego wizerunku w różnych sytuacjach. Jaki jest odzew na Wasz pomysł?

Polki są coraz bardziej świadome. Swojego ciała, ducha i potrzeb – zarówno psychicznych, jak i fizycznych. Dlatego po nasze sukienki sięgają te dziewczyny, które dbają o każdy aspekt swojego życia. Również przez ciążę i poród chcą przejść na własnych warunkach. Przede wszystkim pragną podmiotowego, a nie przedmiotowego traktowania. Kobiety często mówią o tym, że chcą zachować godność i intymność w szpitalnym otoczeniu, dlatego nasze szlafroki są długie i mają szerokie poły okrywające ciążowy brzuszek. To takie prawdziwe opatulacze.

 

Na ubraniach pojawiają się różne hasła typu: Witaj na świecie, Kruszynko!. Wymyślacie je same czy można sobie zażyczyć nadruk „specjalny”?

Haseł jest kilka i są one wymyślone przez nas. Albo czułe Witaj na świecie, Kruszyno/Synku/Córeczko!, albo bardziej hardcorowe typu Dajcie mi znieczulenie! lub Poród boli! Będę krzyczała. Mamy odzew od dziewczyn, które rodziły w naszych sukienkach, że samo posiadanie takiego spersonalizowanego odzienia na porodówce dodało im sił. Jedna napisała: „Miło było mieć w tym obcym otoczeniu coś swojego, osobistego”. Takie maile są dla nas ważne i sprawiają, że nasza praca nabiera głębokiego sensu. Od początku wierzymy w to, że nie sprzedajemy kawałka bawełny, lecz przyszłe wspomnienia kobiet. Nadruki z kolei przekładają się na fajne reakcje lekarzy, położnych czy pielęgniarek. Stają się przyczynkiem do pogaduszek. Dzięki temu rodząca nie jest anonimowa, atmosfera robi się przyjazna, mniej bezosobowa. To duża wartość, bo przecież rodzą młode kobiety, które często pierwszy raz w życiu trafiają do szpitala i są tym zestresowane. W końcu to obce miejsce, pełne nieznajomych ludzi…

 

Jak Wam idzie budowanie społeczności wokół marki? Czy rzeczywiście jest sporo kobiet, które myślą i czują podobnie jak Wy?

Myślimy, że kobiet, które myślą i czują tak jak my jest coraz więcej. Tym bardziej, że ostatnimi czasy w Polsce my, kobiety, odczuwamy zamach na naszą integralność cielesną ze strony polityków i Kościoła. Dlatego marsze, kręgi i spotkania stały się okazją do budowania babskiej solidarności i siły. Nasze sukienki, pomyślane jako SUKIENKI MOCY, wpisują się w ten nurt idealnie.

 

 

Dajcie mi znieczulenie!

 

Po otrzymaniu zamówienia do każdej dziewczyny piszemy indywidualny e-mail – nie jest on wygenerowany automatycznie. Zwracamy się do niej per „Ty”, po imieniu, np. „Droga Agnieszko!”. Chcemy, aby czuła, że znalazła przyjazny babski team, a nie bezosobowy sklep internetowy. Razem z sukienką pakujemy naszą ozdobną firmową i elegancką teczkę z tektury, w której jest list do przyszłej mamy. Piszemy w nim, że jesteśmy z nią w tym trudnym i pięknym momencie życia. Ważne, by poczuła, że nie jest sama. My też jesteśmy matkami, wiemy jak to jest na finiszu ciąży – hormony buzują, panika ogarnia, stopy puchną, żadnego nowego ciucha sobie kupić nie można, bo wszystko leży źle. Dlatego sukienka w paczce jest przewiązana firmową wstążeczką i owinięta w bibułkę. Chcemy, by moment otwarcia przesyłki był dla kobiety pewnego rodzaju świętem.

 

 

Poród boli! Będę krzyczała…

 

 

Otrzymywałyśmy takie sugestie, że nasze sukienki są za tanie, że to rzecz dla VIP-ów, celebrytek. Jesteśmy zwykłymi Polkami z małego miasta i od początku założyłyśmy, że tworzymy dla normalnych dziewczyn. Chcemy, żeby każda kobieta, która poczuje potrzebę posiadania specjalnej sukienki do porodu, mogła sobie na nią pozwolić. Okazało się zresztą, że nasza babska intuicja nie zawiodła, bo najwięcej zamówień mamy od dziewczyn z małych miejscowości. Mamy poczucie, że Polki są już zmęczone bylejakością tkanin i wykonania ubrań z sieciówek uszytych nie wiadomo gdzie. Dlatego to, że wszystkie elementy naszych sukienek (od lamówki do najmniejszej metki) są szyte w Polsce napawa nas dumą!

 

 

Dziewczyny nam ufają. Przesyłają zdjęcia tuż przed porodem albo z maluszkiem w ramionach. Każdy taki e-mail to dla nas cudowny moment! – Monika & Aneta z Mamalaba Taem

 

Moda ciążowa to temat o dwóch twarzach. Z jednej na pewno jeszcze niewyczerpany na polskim rynku, na który istnieje zapotrzebowanie. Z drugiej odrobinę ryzykowny. Zapewne spora grupa kobiet podchodzi do sprawy zbyt praktycznie (po co kupować ubrania do porodu, których potem nie wykorzystam?). A jakie są Wasze spostrzeżenia?

Era powyciąganej starej koszuli nocnej teściowej w łączkę albo spranego męskiego t-shirta czy koszuli z lumpeksu powoli odchodzi do lamusa. Kupują u nas wymagające minimalistki. Skoro one uznały, że taka sukienka jest potrzebna, to chyba coś jest na rzeczy? Na pewno znajdą się kobiety, które powiedzą A po co? A na co? I tak się pobrudzi. Przecież to na raz… itd.. Cóż, suknia ślubna też jest na raz. I też się pobrudzi! Zatem wracamy do świadomości kobiet i ich wolnego wyboru. Są takie, które uznają sukienkę porodową  za zbędną i takie, które z radością sobie taką kupią. Bo chcą mieć coś osobistego. Strój, który będzie estetyczny, radosny i kolorowy. A przy tym tak zaprojektowany, by można było do niego łatwo podpiąć KTG, tuż po porodzie zapewnić kontakt „skóra do skóry” mocno promowany na porodówkach, podać znieczulenie zewnątrzoponowe, a potem wyprać sukienkę i korzystać z niej w domu podczas karmienia, bo każdy model został zaprojektowany w ten sposób, aby bezproblemowo przystawiać maluszka do piersi.

 

Ostatnio coraz częściej kupują u nas mężczyźni, którzy chcą sprawić radość swojej partnerce. To dla nas wielka radość, bo świadczy o tym, jak otwarci stają się przyszli tatusiowie i jak skupieni są na potrzebach swoich ukochanych. Nasza sukienka jest również doskonałym prezentem od przyjaciółek urządzających ciężarnej babyshowerMonika & Aneta z Mamalaba Taem

Czy pomysły na nowe kolekcje Mamalaba biorą się z głowy czy bardziej są wynikiem rozmów z kobietami i zaspakajaniem ich potrzeb?

Pierwsze modele powstawały w wyniku naszych przemyśleń i doświadczeń. Później dostawałyśmy coraz częściej feedback. Najpierw od koleżanek i koleżanek koleżanek, które u nas kupowały. Ważne były także uwagi położnych – niezwykle praktyczne podpowiedzi. Zawsze ich słuchamy. Nie jesteśmy przecież alfą i omegą i wszystkich rozumów nie pozjadałyśmy! Uważamy, że uczyć się i rozwijać należy całe życie.

Zobacz co ciekawego mamy dla Ciebie w Sklepie