Marka Tygodnia: LEMME

AnnaAmelia Filewicz | Październik 23, 2017

LEMME to przykład małżeństwa idealnego. Zarówno w modzie, jak i życiu prywatnym Ania i Piotr stawiają na wygodę, jakość i zarażanie pozytywną energią nowoczesnego streetwear’u. Ubrania ich autorstwa mają misję – muszą podkreślać indywidualizm każdego człowieka. Z Anną Hertel rozmawia AnnaAmelia Filewicz.

LEMME to z mojego punktu widzenia marka, która ma dwa oblicza. Z jednej strony ulica, klimat lounge i ogólna swoboda. Z drugiej, eleganckie sukienki, które sprawdzą się zarówno do biura, jak i na wielkie wyjście. Czy te dwa światy się gdzieś spotykają?

Nasze kolekcje są powodowane potrzebami. Nie tylko naszymi, ale przede wszystkim klientów. Każdy z nas chciałby czuć się swobodnie na co dzień, wyglądając przy tym co najmniej dobrze. Stąd bluzy, płaszcze i spodnie w nonszalanckim klimacie lounge. Na poważne wyjście trzeba wspiąć się na wyższy poziom elegancji. Wtedy z kobiety wychodzi seksapil i uwielbienie do własnego ciała. Tak zakładamy, dlatego przy tworzeniu takiego projektu bierzemy pod uwagę nie tylko wygodę i praktyczność. Chcemy, by w efekcie powstało coś niepospolitego. I to jest chyba wspólny mianownik dla tych dwóch światów. Może na przykładzie kombinezonu WOW – projekt zmienia swoje oblicze w zależności od rodzaju obuwia, z którym się go zestawia. Zarówno z trampkami, jak i butami na obcasie wygląda ciekawie. Z kolei sukienkę TRIO można nosić na trzy sposoby, dzięki czemu z seksownej małej czarnej z łatwością przeistacza się w ciekawą kamizelkę. Męskie spodnie dresowe sprawdzą się w secie z eleganckim płaszczem i sztybletami. Warto sprawdzić to wszystko w praktyce.

Ktoś, kto ma w swojej szafie ubrania LEMME nigdy nie stanie przed dylematem, że nie ma co na siebie włożyć – Anna Hertel

Na polskim rynku nie brakuje marek z streetwear‚ową modą. Gdybyście mieli wskazać najważniejsze cechy, które wyróżniają LEMME na tle konkurencji, co by to było?

W temacie streetwear‚u to prawda. Zauważ, że na rodzimym rynku mody cały czas brakuje marek z kolekcjami dla obu płci. LEMME nie szaleje z kolorami, nadrukami czy wzorami na materiale. Nasze propozycje łączy klasyka formy i koloru. Nie boimy się natomiast asymetrii – zarówno w kolekcjach damskich, jak i męskich pojawiają się obszerne kieszenie i duże kaptury. Stawiamy na proste kroje i użytkowość pomysłów. Wielofunkcyjne ubrania to nadal rzadkość. Mam tu na myśli projekty, które można założyć na kilka sposobów czy łączyć w różne outfity z odmiennym charakterem. Nie trzeba wygórowanej odwagi, by nosić naszą kolekcję. Bardziej trzeba być przygotowanym na nienachalne wyróżnienie się z tłumu przy jednoczesnym zachowaniu wygody.

Skąd czerpiecie pomysły na nowe kolekcje?

Podobno jesteśmy bardzo empatycznymi ludźmi. Otwartymi na świat. Myślę, że staramy się w pełni korzystać z naszych zmysłów, zwiedzając różne miejsca na ziemi. Uwielbiamy poznawać obce kultury, rozmawiać z ludźmi, obserwować, jak żyją i jak się ubierają. Po spacerze w Mediolanie byliśmy porażeni elegancją i „starannością wyglądu”. Z kolei spacer po Londynie czy Paryżu zachwycił nas różnorodnością – tak samo kultur, jak i ubiorów. Wiele czerpiemy od otaczającego nas świata. To, by wyglądać lepiej i czuć się swobodniej jest dziś wszechobecne, dlatego przed wyborem *tego materiału najpierw kreujemy nasze wizje. Co tak naprawdę ma z niego powstać. Delikatność tkaniny, to, jak pracuje, jej odcień i struktura – tu nic nie jest przypadkowe. Często tworzymy z dzianin od polskich producentów. Może ich kolorystyka nie jest zbyt bogata, jednak jakość i to, że są tak miłe w dotyku skłania nas do stworzenia czegoś wygodnego a jednocześnie nietuzinkowego.

Kolekcje sukienek czy kombinezonów LEMME to odzwierciedlenie naszego uwielbienia do kobiet. Ich naturalne piękno jest najlepszą inspiracją dla projektów, którymi chcemy podkreślić zmysłowość każdego charakteru. Nie zapominając przy tym o potrzebie komfortu…

Jesteście duetem, dlatego jestem ciekawa, jak wygląda Wasza praca. Macie takie samo spojrzenie na projektowanie, trzymacie się podobnego „rzemiosła”, powstają spójne pomysły czy wręcz odwrotnie – każdy ma swoją wizję, dzięki czemu się uzupełniacie?

Zdecydowanie jest to tandem. Nie zamykamy się w osobnych pokojach, by kreować własne wizje. Jesteśmy postrzegani jako małżeństwo idealne, które spędza ze sobą 24 godziny na dobę. Dzielimy ze sobą pasje, zamiłowania do kuchni, mody czy muzyki. Czasem wydaje nam się, że przypowieść o dwóch połówkach jabłka to właśnie o nas. Ta symbioza jest także widoczna przy tworzeniu nowych kolekcji. Teoretycznie mamy podział, że Piotr zajmuje się kolekcją męską, a ja tworzę dla kobiet, jednak do każdego pomysłu siadamy razem. Czasem sukienka ma większe wycięcie, bo mąż przekonał mnie do większej odwagi. Innym razem męska bluza ma większą asymetrię, bo to ja chciałam, żeby linia nawiązywała do damskiej. Różnica w sposobie myślenia pojawia się zazwyczaj na początku tworzenia. Ja przelewam na rysunek to, co siedzi mi w głowie (i gra w duszy;)), a dopiero później szukam odpowiedniego materiału. Piotr najpierw musi zobaczyć materiał, by zdecydować, co ma z tego powstać…

Jaki jest Wasz cel w rozwoju marki?

Wielu projektantów marzy o tym, by mieć swój pokaz w słynnych stolicach mody, by jego kolekcja pojawiła się w topowym magazynie…

My tworzymy dla ludzi. Chcielibyśmy spotykać na ulicach coraz więcej osób noszących nasze ubrania. By mogli cieszyć się razem z nami tym, co tworzymy, co dajemy innym od siebie. Dlatego skrupulatnie podchodzimy do jakości materiałów i szycia, bo to coraz większy i zauważalny problem polskich producentów odzieży. Również cenowo zamierzamy utrzymywać obecny poziom, mimo tytułu coraz bardziej rozpoznawalnej marki. Zależy nam, by każdy mógł pozwolić sobie na zakup niebanalnej rzeczy, w której będzie się czuł dobrze i nietuzinkowo. W końcu po to powstała moda autorska. Więcej radości daje nam pochlebny komentarz na temat zakupionej rzeczy z metką LEMME niż tej z okładki popularnego magazynu.

Zobacz co ciekawego mamy dla Ciebie w Sklepie